niedziela, 4 kwietnia 2010

Zestaw małego majsterkowicza, czyli czym wydobyć korek z buteki?

Na początku pragnę życzyć Wam zdrowych, spokojnych i smacznych Świąt. Z tej okazji tekst o tym czym i jak poradzić sobie z otwarciem butelki wina, które mam nadzieję zagości na naszych stołach podczas obiadu świątecznego. Smacznego!
Dzisiaj będzie o najważniejszych zabawkach, jakie winny nam towarzyszyć w momencie, gdy postanawiamy otworzyć butelkę wina i tej czynności oddajemy się bez zbędnej zwłoki. Temat, zdawałoby się trywialny i każdemu kto pija wina dobrze znany, ja jednak mam wrażenie, że uda mi się czymś zaskoczyć.

1. Zwyczajny korkociąg ze śrubą.
Słaby początek, jak na tekst o niezbędniku każdego smakosza, gdyż narzędzie to, służyć może jedynie jako alternatywa dla kastetu. Pojawia się ze względu na fakt, iż wiele osób, nie mając czasu na zajęcia na siłowni, używa tego urządzenia do otwierania butelek, zastępując tym samy tygodniowy wysiłek w rzeczonym przybytku młodości i zdrowia. Tak naprawdę badziew ten powinien już dawno trafić do muzeum człowieka pierwotnego, aby zobrazować, jak prymitywny był niegdyś gatunek homo sapiens.

2. Nietoperz, zwany równi motylkiem.

Zazwyczaj metalowy, wykorzystujący dwie dźwignie. Nie wymaga, ani siły, ani specjalnej wprawy. Niestety posiada dwa poważne mankamenty. Pierwszym jest śruba, która przeważnie bywa dosyć masywna, przez co kruszy korek w który usiłujemy ją wwiercić, zwiększając ryzyko jego złamania. Druga wada wiąże się ze względami czysto estetycznymi. Osoba otwierająca motylkiem butelkę wina, wygląda równie dostojnie, jak chłopka rwąca marchewki na kamienistym polu. Nienawidzę tego rodzaju korkociągów i jeżeli zdarza mi się trafić do przybytków gastronomicznych w których są używane, to zazwyczaj są to moje ostatnie wizyty w tychże obiektach.

3. Typ Screwpull
Wydawać się może, iż jest to narzędzie ideał. Kilka szybkich ruchów i korek znajduje się poza butelką. Ma jednak mało wdzięku, a ponadto od osób, które są jego posiadaczami słyszałem, po ok. 200 butelkach szczęśliwie otworzonych, zaczyna łapać luzy i staje się zawodny.


4. "Pomocnik
lokaja", alias korkociąg płytkowy.
Bardzo dobre i niezawodne korkociągi. Dwie przeciwstawnie osadzone płytki wchodzą między korek, a szyjkę butelki, dzięki czemu można wyciągnąć korek nieuszkodzony i wykorzystać do ponownego zamknięcia butelki. Wszystko sprowadza się do delikatnego "skręcenia" otwieracza i ruchów nadgarstkiem. "Przyjaciel lokaja" jest niezwykle przydatny w sytuacjach, gdy złamiemy korek i jedyne czego pragniemy, to wyjść z tego z twarzą. Ma niestety minus - wymaga wprawy.

5. "Przyjaciel kelnera", inaczej zwany trybuszonem.
Trybuszon dwustopniowy.

Moim zdaniem najlepsze urządzenie służące do otwierania win. Prosta budowa, wykorzystująca mechanizm dźwigni oraz niezawodność i solidność - o dziwo zauważyłem, że im tańszy trybuszon, tym bardziej wytrzymały - pozwalają na sprawne i bezproblemowe otwieranie butelek przez bardzo długi czas. Lepszy jest dwustopniowy, gdyż minimalizuje ryzyko złamania korka (mnie zdarzyło się to dwa, trzy razy i to tylko ze względu na mocno namokniety korek). A ponadto to klasyka restauracji i dobrych barów. Widok osoby sprawnie otwierającej wino trybuszonem jest naprawdę krzepiąca. Dodatkowo wyposażony w ostrze do odcinania folii. Wymaga krótkiego przyuczenia.

6. Dodatek
Obcinacz do folii, jak sama nazwa wskazuje służy do obcinania folii. Ja, ze względu na przywiązanie do trybuszona, nie posiadam i posiadać nie zamierzam, jednak jest to całkiem praktyczne urządzonko, dzięki któremu ściągnięcie folii trwa nie dłużej niż 3 sekundy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

  © Blogger templates ProBlogger Template by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP