poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Paradise Cocktail*

fot. www.esquire.com

Paradise Cocktail jest jednym z mniej znanych klasycznych cokctaili. Nie zmienia to faktu, iż jego odmienność, owocowość i charakter właściwy dla letnich, gorących dni w pewnym momencie przydały mu znacznej popularności. Obecnie wydaje się miłą alternatywą dla słodkich i jednowymiarowych drinków, powszechnie postrzeganych jako "kobiece".

Co?
gin - 40 ml
Apricot Brandy - 20 ml
świeży sok pomarańczowy - 20 ml

Jak?
Wszystkie składniki do shaker'a, wstrząsamy energicznie przez kilka sekund i przelewamy przez sitko barmańskie do schłodzonej cocktail'ówki.

Kiedy?
Na werandzie małego domku w letnie popołudnia.

*Standard IBA

niedziela, 25 kwietnia 2010

Rob Roy*

fot. athenaeusbanquet.blogspot.com

Rob Roy został stworzony w
The Waldorf Hotel w 1894 roku. Pierwszy raz przygotowany został z okazji premiery sztuki operowej pt. "Rob Roy". Pierwsza znana publikacja na temat tego cocktailu ukazała się w "The Savoy Book" wydanej przez The Savoy Hotel of London w 1930 roku. Wspominała on, iż drink ten zyskał już sobie niezwykłą popularność wśród Szkotów. Rob Roy, podobnie jak Manhattan lub Martini, może być serwowany w kilku odmiennych wersjach. Pamiętajcie jednak, iż w przeciwieństwie do Manhattan cocktail, alternatywne wersje Rob Roy'a nie są zaliczane przez IBA do standardów.

Co?
scotch whisky - 40 ml
vermouth rosso - 20 ml
Angostura - 1-2 dash'e
Maraschino cherry - 1 sztuka (do garnie)

Jak?
Dokładnie wymieszać w szklanicy barmańskiej i przecedzić zawartość do dobrze schłodzonego kieliszka cocktailowego. Na rancie umieścić czereśnię Maraschino. Można ją również wrzucić do środka.


Kiedy?
Gdy odkryjemy, że kilt jest wygodniejszy od spodni.

Wariacje (wykonanie niezmienne):

Rob Roy Dry
Co?
scotch whisky - 40 ml
vermouth dry - 20 ml
Angostura bitters - 1-2 dash'e
lemon twist - 1 sztuka (do garnie)


Rob Roy Medium
Co?
scotch whisky - 40 ml
vermouth dry - 10 ml
vermouth rosso 10 ml
Angostura bitters - 1-2 dash'e
lemon twist,
maraschino cherry - po 1 sztuce (do garnie)

*Standard IBA

piątek, 23 kwietnia 2010

Rose*

Przyznać muszę, iż cocktail Rose pojawia się tutaj raczej z konieczności i obowiązku, a nie w związku z jego historią lub popularnością. Jest to cocktail zapomniany, niezbyt popularny, nie towarzyszy mu żadna ciekawa historia, a jeśli towarzyszyła, to dawno już została zapomniana. A jednak znajduje się w standardach IBA i stad to poczucie obowiązku...

Co?
dry vermouth - 50 ml
Kirsch (brandy wiśniowa) - 15 ml
Cherry Brandy - 10 ml

Jak?
Wstrząsnąć w shakerze i przelać całość do cocktail'ówki. Dekorować maraską.

Kiedy?
Nie wiem...


Rose Cocktail

Pod tą nazwą Rose Cocktail kryje się również nieco popularniejszy trunek.

Co?
gin - 20 ml
dry vermouth - 10 ml
Apricot brandy - 10 ml
sok z limy/cytryny - 10 ml
grenadina - 10 ml
cukier puder

Jak?
Na kieliszku cocktail'owym przygotowujemy crustę z cukru pudru. Następnie wstrząsamy razem gin, vermouth, likier, grenadinę i sok z cytrusów i przelewamy całość do kieliszka. Na rat kładziemy kawałek limonki.

*Standard IBA

Ga-Fa

Mały autorski szocik, który swą nazwę zawdzięcza naszemu dobremu klientowi. Podczas wychylania kieliszka z tą mieszanką, trącił on niechcący panią stojącą obok. Stwierdził on, iż popełnił gafę i od dzisiaj shot ten musi się tak nazywać. I niech tak będzie.

Co?
Kahlua - 10 ml
likier bananowy - 10 ml
Baileys - 10 ml
Cointreau - 10 ml
Finlandia Redberry - 10 ml

Jak?
Składniki wlać po łyżce barmańskiej wg. podanej kolejności, starając się, rzecz jasna, utworzyć 5 warstw. Spożycie odbywa się po przez wychylenie kieliszka, ot tak po prostu, bez podpalania, mieszania itp.

Kiedy?
Cóż... Piłem i uważam, że shot jest całkiem, całkiem oraz słyszałem kilka miłych uwag na jego temat.

Africa Bubble Gum

Dzisiaj dzień z kompozycjami własnymi. Na pierwszy ogień pójdzie long drink, a następnie shot o wdzięcznej nazwie Ga-Fa. Mam nadzieję, że będą smakować.
Pomysł na tego long drinka powstał kilka lat temu i do tegoż czasu nie zdążyłem o nim zapomnieć, co w wypadku innych kompozycji, trwa zazwyczaj jeden dzień. Miał on okazję widnieć w karcie drinków w sp. Qushi Club i być może dlatego ciągle pamiętam jego skład. Swoją nazwę zawdzięcza smakowi, który podobny jest ponoć do gumy Donald (pamiętacie?) i kolorowi, jaki ukazuje nam się w szklance, gdy zmieszamy wszystkie składniki.

Co?
likier melonowy - 20 ml
likier bananowy - 20 ml
likier blue curacao - 10 ml
Sprite/7Up - 80 - 100 ml
Finlandia Redberry - 40 ml
sok z limy - 20 ml

Jak?
Do szklanki typu hurricane wlewamy likier melonowy i bananowy, wsypujemy lud i wlewamy powoli soft, uważając, aby nie wymieszać go z likierami. Następnie powoli z kilku stron wlewamy ostrożnie blue curacao, tak, aby spłynęło po wewnętrznych ściankach szklanki. W dalszej kolejności, lejąc na kostki lodu, dodajemy sok z limy i wódkę. Garnie - melon na rant i twist z pomarańczy.

Kiedy?
...

czwartek, 22 kwietnia 2010

Wieści z miasta: Moment - resto bar & music

Nie jest to początek nowego cyklu, jak i nie planuję dat kolejnych wpisów na temat krakowskich lokali. Z racji związania z base music club i naturalnymi problemami z obiektywizmem w kwestii innych lokali, starał się będę unikać podejmowania podobnych tematów. Po prostu, miłe Czytelniczki i szanowni Czytelnicy, nadarzyła się okazja, aby wspomnieć o miłym memu sercu wydarzeniu. Zostałem, bowiem, pozytywnie zaskoczony.
Nigdy nie byłem fanem lokalu zwanego dawniej Moment Cafe, a w jego podwoje wkroczyłem ledwie kilka razy. Moja niedawna wizyta w "Nowym Momencie" spowodowana była raczej ciekawością, chęcią zobaczenia "co też tam się wydarzyło po remoncie" i osobą pewnego barmana, który zachęcał mnie do wizyty słowami: "będziemy działać, spróbujemy coś zrobić...". Mimo tych zachęt podchodziłem do tejże wizyty raczej spokojnie i z mocno ambiwalentnym stosunkiem do tego co może mnie tam zastać. I tu pojawiło się zaskoczenie.
Nie będę rozpisywał się nad wystrojem, gdyż nie czuję się uprawniony, muszę jednak nadmienić, iż po remoncie zrobiło się w Momencie całkiem przytulnie. Odrzucenie stylistyki obecnej w śp. Buena Vista i zastąpienie jej ciepłymi kolorami, lekko zakręconą stylistyką oraz odwołaniami do lat 70. wyszły temu miejscu zdecydowanie na dobre. I tyle o wnętrzu.
Coś co zaskoczyło mnie zdecydowanie bardziej, to nowe menu cocktail'owe. Ładnie opakowane, przejrzyste i co najważniejsze - ciekawe. Można w nim zauważyć chęć eksperymentowania i tworzenia nowych smaków. Owszem, pojawiają się w nim standardy, które można znaleźć w każdym innym lokalu, pojawiają się jednak również, kompozycje własne, które uciekają delikatnie krakowskim wyobrażeniom na temat dobrego cocktail'u. A nadmienić warto, iż wcale nie są złe. Wręcz przeciwnie, niektóre są bardzo miłe podniebieniu. Aby nie rozpisywać się za nadto i nie zanudzać Was, drogie Czytelniczki i wytrwali Czytelnicy, przytoczę nazwy dwóch drinków, obecnych w owej karcie i towarzyszące im opisy, aby spróbować uzmysłowić Wam, cóż mnie tak zainteresowało:
London Scramble - Bramble na tequili, jesteśmy pewnie, że pochłoniesz tę wersję;
Maestro - Truskawki i balsamico, to wspaniałe połączenie - serwowane z sokiem pomarańczowym, wódką i syropem klonowym;
Tak drodzy państwo, to cocktail'e i to całkiem smaczne cocktail'e. Dla takiego Maestro już warto się wybrać i przynajmniej raz spróbować zobaczyć, czym w Momencie pragną Nas uwieść. Nie mogę, nie napisać tego słowa - Polecam!

Moment - resto bar & music
ul. Józefa 26, Kraków, Kazimierz
www.momentcafe.pl
Moment @ Facebook

P.S. Mają świetną kawę...

Negroni*

fot. www.alpha-cook.com

Negroni jest wytrawnym, cechującym się mocną nutą goryczy, drinkiem, którego głównym zadaniem jest stymulować Nasz "pęd ku jedzeniu". Każdy, kto próbował Negroni, stwierdzi, iż jest to znakomity napitek, stymulujący nasze podniebienie i żołądek przed posiłkiem, ale również potrafi ratować spragnione i utrapione ludzkie ciała w dni gorące i parne.
Znakomita część literatury przypisuje autorstwo oryginalnej receptury Negroni florenckiemu hrabiemu, Camillo Negroni. Miał on niejako w 1919 roku w lokalu Caffè Casoni u barmana noszącego godność Fosco Scarselli, zamówić Americano, jednakże uzupełnione odrobiną ginu, a nie wody gazowanej, jak to powinno mieć miejsce. Owy barman wykonał posłusznie posłusznie polecenie swego klienta, dodawszy od siebie jedynie skórę z pomarańczy, jako garnie.
Bardziej prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz w którym Camillo Negroni, nadał imię temu drinkowi, gdyż był pierwszą majętną i dobrze rozpoznawaną osobą, regularnie pijącą ten trunek. Nie zmienia to faktu, iż rodzina Negroni ufundowała Negroni Distillerie w Treviso w której to produkowano gotowy już drink Negroni pod nazwą Antico Negroni 1919.

Co?
Gin - 20 ml
Campari - 20 ml
słodki czerwony vermouth - 20 ml
woda gazowana - splash (opcjonalnie)

Jak?
Wlewamy wszystkie składniki do szklanki typu old fashioned (short glass) i mieszamy delikatnie. Garnirujemy plastrem pomarańczy i dodajemy mieszadełko.

Kiedy?
Przed posiłkiem, po posiłku, wieczorem, w zimne dni w w gorące... No, Drodzy Czytelnicy i Drogie Czytelniczki, nie będę ukrywał, iż Negroni, to jeden z moich ulubionych drinków.

Rada:
Osobiście nie stosuję plastra pomarańczy, tylko solidny kawałek skórki pomarańczowej z której wyciskam olejki nad szklanką i mocno aromatyzuję nią rant szkła (przecieram zewnętrzną stroną skórki po całej krawędzi szklanki). Negroni staje się wtedy "żywsze", a delikatna owocowość dodaje mu uroku.

*Standard IBA

środa, 21 kwietnia 2010

Margarita*

fot. stevesfrozenchillers.com

Ciężko znaleźć cocktail, który miałby większą liczbę ojców (matek) niźli margarita. Wiele z historii traktujących o początkach tego cocktailu jest odrzucanych przez szersze grono barmanów, wiele jednak znajduje licznych zwolenników, dlatego też wymienię najpopularniejsze nazwiska posądzane o popełnienie pierwszej margarity:
- Barman "Willie" (1934 rok) dla Marguerite Hemery
- Danny Negrete (1936 rok) dla Margarity, przyszłej szwagierki
- Don Carlos Orozco (1941 rok) dla Margarity Henkel, córki niemieckiego ambasadora
- Enrique Bastate Gutierrez (wczesne lata 40.) dla Rity Hayworth, naprawdę nazywającej się Margarita Cansino
- Francisco "Pancho" Morales (1942 rok) dla nieznanej kobiety, która zamówiła cocktail Magnolia, jednak barman nie pamiętał receptury i przygotował omawiane dzieło.
- Santos Cruz (1948 rok) dla Peggy (Margaret) Lee
- Margaret Sames (1948 rok); miał to być jej sztandarowy drink
Jak widzicie "autorów" oryginalnej receptury jest niezwykle wielu, a możliwości rozstrzygnięcia kto jest prawdziwym brak.
Kilka słów o szkle do margarity. Jak łatwo zauważyć jest to jedyny cocktail, który doczekał się specjalnego i kojarzonego wyłącznie z nim kieliszka. Jest to tak naprawdę wariacja na temat szkła do win musujących, wzoru niezwykle popularnego w przeszłości, a obecnie nieco zapomnianego. Tak naprawdę margeritę można podawać w wielu rodzajach szkła, min. w cocktail'ówkach, czy kieliszkach do wina.

Co?
Tequila - 40 ml
Cointreau - 20ml
Sok z limy lub cytryny - 15 ml

Jak?
Wszystkie składniki umieszczamy w shakerze z lodem, wstrząsamy i przelewamy do schłodzonego kieliszka z przygotowaną crustą z soli.

Kiedy?
A w Meksyku jest zimno, czy ciepło?

Rada:
Tworzenie smakowej margarity jest niezmiernie proste i sprowadza się do dodania wybranego owocu do podanych ingrediencji i zblendowania wszystkiego z odrobiną lodu. Najpopularniejsze margarity smakowe to min.: Strawberry Margarita, Orange Margarita, Watermelon Margarita, Kiwi Margarita, Banana Margarita i wiele innych.

*Standard IBA

wtorek, 20 kwietnia 2010

Manhattan cocktail*

(fot. i.ehow.com)

Podobnie jak w wypadku Martini, jest wiele wariacji na temat tego cocktailu. Manhattan jest posądzany o bycie pierwszym cocktailem w którym użyto wermutu jako dodatku smakowego.
W wypadku Manhattan cocktail należy dodać, iż prawdziwy winien być przygotowany wyłącznie na amerykańskiej rye whiskey, czyli w Polsce prawie nieosiągalnej. Ale co klasyk, to klasyk. Czekając na zmiany i poprawę sytuacji w naszych sklepach z alkoholami, możemy marzyć jak fenomenalnie musi smakować prawdziwy Manhattan.

Co?
Rye/Canadian whiskey - 50 ml
vermouth rosso - 20 ml
Angostura bitters - 1-2 dash'e
Maraschino cherry - 1 sztuka (do garnie)

Jak?
Dokładnie wymieszać w szklanicy barmańskiej i przecedzić zawartość do dobrze schłodzonego kieliszka cocktailowego. Na rancie "położyć" czereśnię Maraschino. Można ją również wrzucić do środka. I to tyle. Proste i piękne zarazem. Ideał.

Kiedy?
Zawsze. Jest to jeden z moich typów na cocktail wszech czasów. Byłbym o wiele bardziej szczęśliwym człowiekiem - pewnie alkoholikiem, ale mimo wszystko szczęśliwym - gdybym mógł zaczynać i kończyć dzień od tej pozycji. Cieszmy się!!!


Rada:
Bardzo popularne obecnie jest używanie Bourbon'u zamiast whisky wymienionych w standardowej recepturze. Mając na uwadze dostępność poszczególnych alkoholi wydaje się, iż jest to racjonalne udogodnienie.

Wariacje
(wykonanie niezmienne):

Manhattan Dry*
Co?
Rye/Canadian whiskey - 50 ml
vermouth dry - 20 ml
Angostura bitters - 1-2 dash'e
lemon twist - 1 sztuka (do garnie)


Manhattan Medium*
Co?
Rye/Canadian whiskey - 50 ml
vermouth dry - 10 ml
vermouth rosso 10 ml
Angostura bitters - 1-2 dash'e
lemon twist,
maraschino cherry - po 1 sztuce (do garnie)


*Standard IBA

Znane i nieznane: Wyborowa

Czas najwyższy zacząć jakiś cykl, który będzie czymś więcej niż suchym opisem historii drinka, jego składu i sposobu przygotowania. Czas najwyższy posunąć się z propedeutyką troszkę dalej i zacząć poszerzać Nasz świat o informacje na temat tego, co właściwie lejemy do tych wszystkich drinków. Czas najwyższy na teksty dłuższe niż 200 znaków. Czas najwyższy na cykl: "Znane i nieznane", który traktować ma o wielkich, dużych i tych małych markach alkoholi, tak przyjemnie łaskoczących nas w głowach i powodujących chwilowe, jak i dłuższe, zamroczenia.
Po długich przemyśleniach i analizach za i przeciw, postanowiłem, iż najgodniej i najwłaściwej zacząć będzie od marki polskiej. Tu jednak pojawił się problem i pytanie: "Której?" Postanowiłem, iż ograniczę wybór do ojczystych brandów popularnych również po za granicami naszego gniazda, jednak tu pojawił się kolejny problem. Jak wódka? Wiem, wiem. Kolejna rozterka powinna odnosić się do rodzaju alkoholu, jednak nie oszukujmy się - jesteśmy Polakami, a znają nas głównie dzięki wódce, Lechowi Wałęsie i papieżowi. Tak, więc wahałem się między Wyborową, Żubrówką, Belvedere, Sobieskim i kilkoma innymi i doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie wybrać obiektywnie i racjonalnie, gdyż za każdą z nich przemawiają różne atuty. Dlatego też wybrałem wódkę, którą najczęściej pijam (niekoniecznie, najbardziej cenię), czyli Wyborową.

Produkcję wódki Wyborowa rozpoczął w 1823 roku Poznański przedsiębiorca żydowskiego pochodzenia, Hartwig Kantorowicz. Sama nazwa zaczerpnięta została z artykułu chwalącego ową wódkę i określającego ją mianem "wyborowa". Powodem dla którego Hartwig Kantorowicz rozpoczął produkcję owego trunku w stolicy Księstwa Pruskiego, było znakomitej jakości żyto rosnące w jego okolicach.
Niemniej jednak upłynęło ponad sto lat nim zaczęto eksportować Wyborową do innych krajów europejskich. Miało to miejsce dokładnie w roku 1927.
Od tego czasu popularność Wyborowej nieprzerwanie rosła i nie przeszkodziła w tym również nacjonalizacja zakładów. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku była znana w większości krajów europejskich, stanowiąc 60% wódek importowanych do Wielkiej Brytanii. W okresie tym uczestniczyła ona również w wielu światowych konkursach, potwierdzając tym swoją renomę oraz stając się symbolem polskiej tradycji i jakości.
Na przełomie la 80. i 90. XX wieku Polmos Poznań, jak wiele firm ówczesnej Polski, stanął u progu bankructwa. Ocaliła go znacząca popularność jego sztandarowego produktu - Wódki Wyborowej - dla którego to koncern Pernod Ricard zdecydował się zainwestować w poznańskie zakłady. Koncern ten wykazał się dużym zrozumieniem dla długiej historii Wódki Wyborowej i postanowił nie ingerować w technologię produkcji, a skupić się jedynie na marketingu i wizerunku brendu. Okazało się to znakomitą strategią i w krótkim czasie doprowadziło do odbudowania dobrej kondycji zakładów Polmos Poznań, jak również uczyniło Wyborową najbardziej popularną polską wódką po za granicami naszego kraju (do niedawna - obecnie jest nią Sobieski, mający jednak znacznie mniejszy prestiż i niższą cenę).
W 2005 roku na fali rosnącej popularności wódek Super Premium, Polmos Poznań zdecydował się na wypuszczenie nowej linii nazwanej Wyborowa Exquisite. Początkowo nieobecna na polskim rynku (do 2007 roku), okazała się być wielkim sukcesem na świecie i podjęła skutecznie rywalizację z takimi tuzami tego segmentu jak Belvedere, czy Grey Goose. Zapewne duży wplyw na sprzedaż tejże wódki, miała butelka, którą osobiście zaprojektował znany i ceniony architekt, Frank Gehry, który miał zainkasować za projekt milion dolarów - tak głoszą plotki. Exquisite ma oddzielną linię produkcyjną i jest wyrabiana z jednej tylko odmiany żyta z jednego tylko pola, które znajduje się w Turwi pod Poznaniem. Żyto nazywa się "dankowskie złote".
Sytuacja poznańskiego polmosu jest obecnie znakomita, nie tylko dzięki popularności marki Exquisite, ale również, dzięki uznaniu dla "standardowej" Wyborowej. Obecnie Wyborowa znajduje się w elitarnym Klubie Milionerów, czyli firm sprzedających przynajmniej milion 9-litrowych skrzynek, co w obliczu obecności w ponad 80 krajach i wielkiego uznania dla jej jakości oraz 28 nagród zdobytych przez Wyborową i jej siostrzany brand Exquisite, przestaje dziwić, a wręcz budzi uznanie.

Fot.: www.hcfr.pl, imageshack.us, lovelypackage.com, blip.pl, www.delikatesy.net.pl

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Kir Royale*

fot. www.flickr.com

Jedna z wariacji na temat cocktail'u kir, która miała szczęście znaleźć się wśród standardów IBA.

Co?
Creme de Cassis - 10 ml
szampan - 90 ml

Jak?
Do kieliszka typu flet wlewamy likier i dopełniamy szampanem.

Kiedy?
No cóż... Jeśli tylko nas stać.

Rada:
Osobiście, dla normalizacji kosztów, przeważnie używam wina musującego wykonanego metodą szampańską. Nieocenione w tym wypadku są hiszpańskie wina Cava.

Coś jeszcze:
Jak już wspomniałem Kir Royale nie jest jedyną wariacją Kir'a. Zachowując stałe proporcje wina do likierów można przygotować również:
Kir Pétillant
- z owym winem musującym
Communard/Cardinal/Red Kir
- z czerwonym winem wytrawnym w zastępstwie białego
Kir Imperial
- z likierem malinowym i szampanem
Kir Normand
- z normandzkim cydrem w zastępstwie wina
Kir Breton
- z bretońskim cydrem w zastępstwie wina
Cidre Royal
- z cydrem zamiast wina i małym dodatkiem calvados'u.
Kir Peche - z likierem brzoskwiniowym na miejsce Creme de Cassis
The Pink Russian - z mlekiem zamiast wina.

*Standard IBA

Kir*

Białe wino i delikatny aromat porzeczek, to połączenie od dawna cieszące podniebienia ludzi na całym świecie.
Pierwotnie drink ten nosił nazwę blanc-cassis i już w połowie XIX wieku zyskał znaczącą popularność wśród gości francuskich kawiarni. Swoją współczesną nazwę zawdzięcza Feliksowi Kir'owi, burmistrzowi Dijon w latach 1945 - 1968. W czasach piastowania swego urzędu, miał w zwyczaju częstować zapraszanych gości, w tym wielu światowych oficjeli, mieszanką lokalnych napitków, creme de cassis i białego wina burgundzkiego. Wydaje się, iż Feliks Kir, miał przede wszystkim na celu promowanie lokalnych produktów, jednakowoż przy okazji udało mu się rozpropagować wśród przyjezdnych gości cocktail, który na jego cześć został nazwany Kir.
Współcześnie tylko jedna firma ma prawo do produkcji likieru cassis wchodzącego w skład oryginalnego kir'a, Lejay-Lagoute z Dijon. Nie ma natomiast żadnych obostrzeń w kwestii użycia białego wina, wyjąwszy fakt, iż winien to być biały wytrawny burgund. Tym nie mniej, IBA, chcąc uniknąć marginalizacji kir'a, w swych zaleceniach dopuszcza użycie dowolnego likieru Creme de Cassis i dowolnego białego wina.

Co?
Creme de Cassis - 10 ml
białe wytrawne wino - 90 ml

Jak?
Do kieliszka typu flet (zalecane - można jednak użyć zwykłego kieliszka do wina) wlewamy likier i dopełniamy winem.

Kiedy?
Przed posiłkiem, ale tak naprawdę drink ten zawsze smakuje wyśmienicie.

*Standard IBA

sobota, 10 kwietnia 2010

Clos de Vougeot - największe Grand Cru w Burgundii

Ponownie Wine Spectator i ponownie film. Ciekawa opowiastka o Clos de Vougeot, największym Grand Cru w Burgundii. Dla wszystkich, którzy nie wiedzą czym jest Grand Cru - część regionalnego sposobu klasyfikacji (dot. Burgundii), określające winnice znane z jakości i wysokiego poziomu swoich produktów.
ZobaczWięcej z kategoriiPowiązane wideoKomentarzeZapiszUdostępnijWyślijUlubione

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Banana Frozen Daiquiri*

fot. federacionabe.com
Druga, po truskawkowej, wariacja na temat Frozen Daiquiri, jednak w przeciwieństwie do swojej czerwonej odpowiedniczki, ma zaszczyt znajdować się na liście zalecanych drinków przez IBA.

Co?
Rum - 40 ml
sok z limy/cytryny - 20 ml
syrop cukrowy - 5 ml
banan - 1/2

Jak?
Wszystkie składniki blendujemy z kruszonym lodem i przelewamy do schłodzonego szkła typu goblet (potocznie kieliszek do wina). Można garnirować cząstką banana.

Kiedy?
W gorące i upalne dni, gdy spędzamy czas na świeżym powietrzu, a słońce praży niemiłosiernie.

Rada:
Blendowanie dobrze zacząć od niskiej prędkości, a następnie przełączyć program na najwyższe obroty. Umożliwi to dokładne zmieszanie się wszystkich składników już na początku.
Zamiennie można używać szkła do Margarity.

*Standard IBA

niedziela, 4 kwietnia 2010

Dolina Mozeli

Krótki filmik traktujący o Dolinie Mozeli, jednego z najważniejszych regionów winiarskich w Niemczech i linki do wikipedii. Polecam angielski, gdyż polski, jak zwykle, jest niezwykle skąpy.


Moselle River@en.wikipedia.org
Mozela@pl.wikipedia.org

Zestaw małego majsterkowicza, czyli czym wydobyć korek z buteki?

Na początku pragnę życzyć Wam zdrowych, spokojnych i smacznych Świąt. Z tej okazji tekst o tym czym i jak poradzić sobie z otwarciem butelki wina, które mam nadzieję zagości na naszych stołach podczas obiadu świątecznego. Smacznego!
Dzisiaj będzie o najważniejszych zabawkach, jakie winny nam towarzyszyć w momencie, gdy postanawiamy otworzyć butelkę wina i tej czynności oddajemy się bez zbędnej zwłoki. Temat, zdawałoby się trywialny i każdemu kto pija wina dobrze znany, ja jednak mam wrażenie, że uda mi się czymś zaskoczyć.

1. Zwyczajny korkociąg ze śrubą.
Słaby początek, jak na tekst o niezbędniku każdego smakosza, gdyż narzędzie to, służyć może jedynie jako alternatywa dla kastetu. Pojawia się ze względu na fakt, iż wiele osób, nie mając czasu na zajęcia na siłowni, używa tego urządzenia do otwierania butelek, zastępując tym samy tygodniowy wysiłek w rzeczonym przybytku młodości i zdrowia. Tak naprawdę badziew ten powinien już dawno trafić do muzeum człowieka pierwotnego, aby zobrazować, jak prymitywny był niegdyś gatunek homo sapiens.

2. Nietoperz, zwany równi motylkiem.

Zazwyczaj metalowy, wykorzystujący dwie dźwignie. Nie wymaga, ani siły, ani specjalnej wprawy. Niestety posiada dwa poważne mankamenty. Pierwszym jest śruba, która przeważnie bywa dosyć masywna, przez co kruszy korek w który usiłujemy ją wwiercić, zwiększając ryzyko jego złamania. Druga wada wiąże się ze względami czysto estetycznymi. Osoba otwierająca motylkiem butelkę wina, wygląda równie dostojnie, jak chłopka rwąca marchewki na kamienistym polu. Nienawidzę tego rodzaju korkociągów i jeżeli zdarza mi się trafić do przybytków gastronomicznych w których są używane, to zazwyczaj są to moje ostatnie wizyty w tychże obiektach.

3. Typ Screwpull
Wydawać się może, iż jest to narzędzie ideał. Kilka szybkich ruchów i korek znajduje się poza butelką. Ma jednak mało wdzięku, a ponadto od osób, które są jego posiadaczami słyszałem, po ok. 200 butelkach szczęśliwie otworzonych, zaczyna łapać luzy i staje się zawodny.


4. "Pomocnik
lokaja", alias korkociąg płytkowy.
Bardzo dobre i niezawodne korkociągi. Dwie przeciwstawnie osadzone płytki wchodzą między korek, a szyjkę butelki, dzięki czemu można wyciągnąć korek nieuszkodzony i wykorzystać do ponownego zamknięcia butelki. Wszystko sprowadza się do delikatnego "skręcenia" otwieracza i ruchów nadgarstkiem. "Przyjaciel lokaja" jest niezwykle przydatny w sytuacjach, gdy złamiemy korek i jedyne czego pragniemy, to wyjść z tego z twarzą. Ma niestety minus - wymaga wprawy.

5. "Przyjaciel kelnera", inaczej zwany trybuszonem.
Trybuszon dwustopniowy.

Moim zdaniem najlepsze urządzenie służące do otwierania win. Prosta budowa, wykorzystująca mechanizm dźwigni oraz niezawodność i solidność - o dziwo zauważyłem, że im tańszy trybuszon, tym bardziej wytrzymały - pozwalają na sprawne i bezproblemowe otwieranie butelek przez bardzo długi czas. Lepszy jest dwustopniowy, gdyż minimalizuje ryzyko złamania korka (mnie zdarzyło się to dwa, trzy razy i to tylko ze względu na mocno namokniety korek). A ponadto to klasyka restauracji i dobrych barów. Widok osoby sprawnie otwierającej wino trybuszonem jest naprawdę krzepiąca. Dodatkowo wyposażony w ostrze do odcinania folii. Wymaga krótkiego przyuczenia.

6. Dodatek
Obcinacz do folii, jak sama nazwa wskazuje służy do obcinania folii. Ja, ze względu na przywiązanie do trybuszona, nie posiadam i posiadać nie zamierzam, jednak jest to całkiem praktyczne urządzonko, dzięki któremu ściągnięcie folii trwa nie dłużej niż 3 sekundy.

sobota, 3 kwietnia 2010

Brandy Alexander*

fot. http://www.epicurious.com/

Cocktail, którego pierwowzorem jest oparty na ginie, Alexander. Powstał zapewne w 1922 roku w Londynie dla uczczenia ślubu księżnej Marii Windsor i Henry'ego Lascelles.

Wersja na białym Creme de Cacao nazywana jest "Panama".

Co?
Brandy/Cognac - 20 ml
ciemny Creme de Cacao - 20 ml
śmietanka 12 % - 20 ml

Jak?
Wstrząsnąć wszystkie składniki i przelać do schłodzonej cocktail'ówki. Powierzchnię cocktail'u posypać zmieloną gałką muszkatołową.

Kiedy?
Często, zwłaszcza na deser. Fenomenalne połączenie aromatu brandy i kakao.

*Standard IBA

piątek, 2 kwietnia 2010

Bull Shot*

fot. drinkswap.com

Bull Shot jest wariacją na temat Krwawe Mary, tylko, że bez soku pomidorowego. Tak, więc większość składników dodatkowych, które pojawiają się w Bloody Mary może również pojawiać się w Bull Shot'cie.

Co?
wódka - 40 ml
bulion wołowy - 80 ml
sok z cytryny - 10 ml
sos Worchestershire - kilka kropel
Tabasco - kilka kropelpieprz - szczyptasól - szczypta
Jak?
Umieszczamy wszystkie składniki w szklance typu highball (long) i mieszamy. Garnirujemy liściem selera. W zimne dni Bull Shot może być podawany na ciepło.

Kiedy?
Zawsze, gdy bliżej nam do łóżka niż do wyjścia na miasto.

*Standard IBA

czwartek, 1 kwietnia 2010

Alexander*

fot. allcocktailrecipes.com


Cocktail Alexander jest starszą wersją Brandy Alexander, jednak z biegiem czasu, jego "młodszy brat" do tego stopnia zyskał na popularności, iż są one ze sobą mylone, a wielu barmanów przeświadczonych jest, iż Alexander winien być przygotowywany przy użyciu brandy.
Pierwsza wzmianka na temat tego cocktail'u pojawia się w "Recipes for Mixed Drinks" Hugo Ensslin'a w wydaniu z 1915 roku. Jeszcze na początku lat 90. Alexander zaliczany był do drinków rekomendowanych przez IBA, jednak w związku z rosnącą popularnością odpowiednika na brandy, został on przez niego z owej listy wyparty.

Co?
Gin - 20 ml
biały creme de cacao - 20 ml
śmietanka 12% - 20 ml

Jak?
Wstrząsnąć wszystkie składniki i przelać do schłodzonej cocktail'ówki. Powierzchnię cocktail'u posypać zmieloną gałką muszkatołową.

Kiedy?
Typowo deserowy drink, zankomity dla wszystkich lubiących czuć w cocktailach lekką nutę goryczy.

*Standard IBA

  © Blogger templates ProBlogger Template by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP