sobota, 12 grudnia 2009

Inauguracja Portalu Nightnews.pl - 24.11.2009

Dwa filmiki z oficjalnej inauguracji portalu Nightnews.pl, która odbyła się 24 listopada, rzecz jasna, w Base Music Club...


Oficjalna Inauguracja Portalu Nighntews.pl ! from Nightnews on Vimeo.


Oficjalna Inauguracja Nightnews ! - Film 2 z wywiadami from Nightnews on Vimeo.

sobota, 14 listopada 2009

Codzienność

Base funkcjonuje już trzeci tydzień i powoli zdaje nam się, iż swego rodzaju niemoc i wieczna reorganizacja, zaczynają systematycznie ulegać przemianie w porządek i regularność.
Wewnątrz naszych kazamatów ciągle czai się wiele niedoróbek i błędów, przeważnie widocznych jedynie dla wprawnej pary oczu, jednak zaczynamy czuć się tam, jak w drugim domu. Spokoje i z umiarem zaczynamy czuć sympatię do miejsca naszej produktywnej ekspresji...
Post ten miał opowiedzieć, czemu tak naprawdę służy ten blog: jest to sposób obsługi pracującej w Base Music Club na delikatne i stonowane, kształtowanie gustów, smaków i...

czwartek, 1 października 2009

No i cóż, że ze Szwecji!?

Po długiej i nieowocnej przerwie najwyższy czas zająć się reaktywacją niniejszego bloga i poddać go wielu ciężkim i męczącym zabiegom, mającym na celu przywrócenie go do życia. Odstęp czasowy od ostatniego posta był koniecznością i wypadkową losowych zdarzeń życiowych, jak i tak zwanego lenia. Obiecać jednak mogę, iż sytuacja taka, w miarę możliwości rzecz jasna, nie będzie miała ponownie miejsca.
Aby nie smęcić i nie rozwodzić się niepotrzebnie kilka zdań o tym co będzie, co ma być 9i czego zabraknie:
- dużo o nowinkach w świecie win,
- niestety mniej o smakach i powonieniu; zdaje mi się to bezsensowną czynnością na polskim rynku, który i tak nie gwarantuje ciągłości dostaw określonych marek,
- bardzo wiele na temat alkoholi destylowanych,
- ogrom i wiela informacji na temat cocktaili i drinków oraz odrobina historii i anegdot, ściśle związanych z tą tematyką.
I to by było na tyle. Wierzę, że Ci z was, którzy utracili, już nadzieję na powrót nowych tekstów na łamy tego bloga, powrócą do jego lektury, a tym którzy wytrwali, szczerze dziękuję i życzę przyjemnych chwil z alkoholem i jego pochodnymi.

piątek, 29 maja 2009

Z innej bajki

Co to jest?

środa, 27 maja 2009

Javier Asensio Tinto 2004

Z braku zdjęcia butelki z rocznika 2004, rocznik 2003. Jeśli ktoś ma pragnienie wiedzieć jak wygląda butelka 2004, może w wyobraźni zastąpić cyfrę "3", cyfrą "4" i gotowe. (fot. Vinners.pl)

Za oknem pozornie straszy deszczowa smuta - pozornie, gdyż jest przyjemną odmianą w męczącym ciągu upalnych i palących dni majowych. Przede mną monitor i klawiatura, obok kieliszek Javiera Asensio Tinito 2004. Misja - spójny i krótki opis wina, które na peany i rozbudowane opisy nie zasługuje. Żeby uniknąć dygresji od dygresji i zbyt obfitych wywodów myślowych od razu przejdę do rzeczy.
Barwa tego wina, to mocna wiśnia - ciemna i esencjonalna, estetycznie sycąca wzrok i ciesząca zmysły.
Bukiet Tinito 2004 ma niezwykle intensywny, wylewający się z kieliszka, nawet przy niewielkiej ilości trunku wprowadzonego do tego naczynia. Na początku wyraźnie wybijają się wiśnia i liście porzeczki, co w sytuacji konsumpcji bez dodatku w postaci posiłku, jest meczące i zbyt nachalne dla receptorów organoleptycznych. Po chwili pojawia się aromat waniliny i nuta czerwonych, jeszcze niedojrzałych owoców winnych.
W smaku wino nieskomplikowane: odrobina drewna, podparta wiśnia i młodymi winogronami. Finisz krótki, cierpki i zdecydowany.
Generalnie Javier Asansio Tinito 2004 jest winem przyjemnym, jednak nie wskazanym do spożycia solo. Jest to typowo obiadowe wino, które ja sam widzę w towarzystwie czerwonych ciężkich mięs, oblanych niezbyt ciężkimi sosami.
Szczegóły
Nazwa: Javier Asensio Tinto 2004

Producent: Asensio Vinedos y Bodegas
Kraj, Region: Hiszpania, Navarra, DO
Szczep: Tempranillo
Rodzaj: czerwone wytrawne
Beczka: tak
Polecam do: cięższe czerwone mięsa
Nagrody:

Ocena: 80/100

piątek, 8 maja 2009

Wino i jedzenie

ZobaczWięcej z kategoriiPowiązane wideoKomentarzeZapiszUdostępnijWyślijUlubione

Bardzo fajny odcinek kanału firmowanego przez Wine Spectator. Wizyta w restauracji DANIEL w Nowym Jorku w której to szef Boulud i dyrektor ds. win (kiedy w naszych restauracjach pojawią się takie stanowiska?) rozmawiają o przyjemnym burgundzie i parowaniu potraw z winem.

środa, 6 maja 2009

Malbec Barrica

Malbec Barrica - niepozorne wino stołowe.
Ładna, estetyczne i nieprzesadzona buteleczka.



Costers del Segre na mapie Katalonii.

Wino niepozorne przez wzgląd na fakt, iż nie jest winem mogącym pochwalić się rocznikiem. Owszem, jak wiemy, powstają wielkie wina, które nie posiadają tych czterech magicznych cyferek, są to jednak wina charakterystyczne, jak np. Szampany. To jednak jest wino zwykłe, produkowane w sposób nie odbiegający od powszechnych standardów dla win czerwonych. Po prostu wino stołowe.
A jednak przyjemnie mnie zaskoczyło. Okazało się winem smacznym i odbiegającym od powszechnie obecnego u nas wzorca importowanych win stołowych - miałkie, nijakie, płaskie i bezbarwne sikacze.
Malbec Barrica ma barwę krwisto-bordową, z widoczną młodością na brzegach. Wizualnie nie onieśmiela, ale i nie razi. Zastanawia jedynie intensywność barwy.
Bukiet tego wina to mieszanka owoców leśnych (jeżyny, maliny) i czereśni. W nosie lekko słodkawe, przypomina nieco wina półsłodkie.
Dopiero smak tego wina zdradził mi, iż nie jest to, ot takie sobie, wino stołowe. Dominuje w nim wiśnia, jednak nie na tyle, aby nie pozwolić przebić się innym aromatom. Dzięki temu miałem okazję poczuć - nie nazbyt intensywne - jeżyny, goździki, lawendę i drewno. Przyznać muszę, że jest to całkiem przyjemne połączenie, które pozwala czerpać przyjemność z obcowania z tym winem.
Kończąc butelkę Malbec Barrica uzmysłowiłem sobie, iż to wino idealnie pasuje do mojego wzorca wina codziennego. Mocne w smaku, jednak nie nazbyt skomplikowane pozwala cieszyć się sobą, bez zbędnych refleksji oraz wywodów.
Niestety Malbec Barrica nie jest w tym czasie obecny na polskim rynku. Butelkę, którą miałem okazję pić dostałem w prezencie, za co serdecznie na tym forum dziękuję. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję kupić Malbec Barrica, to nie wahajcie się, gdyż w jego wypadku cena jak najbardziej nie odbiega od jakości. Polecam.
Szczegóły:
Nazwa:Malbec Barrica
Producent:
Kraj, Region: Hiszpania, Katalonia, Costers del Segre DO
Szczep: Malbec
Rodzaj: czerwone wytrawne
Beczka: tak
Polecam do: solo i wszystko z czerwonego mięsa
Nagrody: nie
.
Ocena: 82/100
















Bodegas Raimat - jedna z winnic w regionie Costers del Segre

Newsy

W Londynie powstaje, pierwsza od czasów średniowiecza, komercyjna winnica - donosi Decanter.
Na początek zasadzono 1500 krzewów szczepu Bacchus . Winnica nazywa się Forty Hall, znajduje się w dzielnicy Enfield, a jej fundatorem jest Capel Manor Horticultural College. Produkcja obejmować ma zarówno wina ciche jak i musujące, a rozpoczęcie ofensywy marketingowej przewidziano na okres tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi Londyn 2012.
Właściciele i pracownicy wykazują duży optymizm w kwestii powodzenia całego projektu, a świadczy o tym między innymi wypowiedź Sarah Vaughan-Roberts, menedżer winnicy: - Bachus idealnie pasuje do chłodnego klimatu produkcji wina i daje kruche, lekkie, białe wino z charakterystycznymi dla Sauvignon aromatami, agrestu i świeżej trawy. Jest to idealne wino na letnie pikniki.
Ciekawy projekt, jednak wydaje mi się, że liczyć się tam będzie przede wszystkim marketing. Szczep Bacchus kojarzę raczej, poprzez wnoszony do mieszanki cukier, a nie ciekawe walory smakowe. Cóż, zobaczymy. Życzę im powodzenia i mam nadzieję, że będę mógł spróbować owych trunków w 2012 roku... Rzecz jasna tylko w Londynie.

Otwarto i spożyto najstarszą na świecie butelkę Szampana!
Perrier-Jouët 1825 został zaprezentowany na imprezie promocyjnej Perrier-Jouët, na której to pojawiło się również 19 innych win tegoż producenta. Zabawny zdaje się fakt, iż niemal każdy z degustatorów miał inne odczucia, często bardzo rozbieżne, np. nr 1 - powiew grzybów, nr 2 białe trufle, a nr 3 - miód i piernik. Można ich zrozumieć. Poważny trunek, poważny wiek, poważna chwila, potężny stres. Oprócz tego diamentu pojawiło się jeszcze kilka perełek, między innymi cztery kolejne wina z XIX wieku. Plus świetne jedzenie, miła atmosfera, przyjemna aura i dobra muzyka. Myśląc o całym tym evencie i trunkach, które się na nim pojawiły, zaczynam marzyć i równocześnie wpadać we frustrację...

Sting, alias Gordon Sumner, czyli były wokalista The Police, świetny muzyk, zamierza w tym roku wypuścić na rynek sygnowane przez siebie wina.
Od 1997 roku dumny posiadacz winnicy Il Palagio w Toskanii, planuje zaprezentować dwie nowe marki win Chianti DOC i czerwone Toskańskie wino, oparte na Sangiovese. Mogą to być całkiem nieliche wina. Dlaczego? Sting traktuję produkcję win jak hobby, odskocznię od codzienności, ciekawy dodatek i może się nią zajmować z czystej pasji. No i stać go, nie musi utrzymywać się ze sprzedaży win, a więc ma możliwość i czas, aby je dopieszczać.
Procent ze sprzedaży win pochodzących z winnicy Il Palagio jest przeznaczany na cele charytatywne.
Oliwa z Il Palagio. Wieść niesie, że świetna, co dziwić nie może, gdyż Toscania słynie z tego płynu. (fot. http://www.palagioretreats.com/index.html

wtorek, 5 maja 2009

Głupoty i banialuki

Gazeta Wyborcza donosi, iż największy na świecie producent korków, Amorim Corticeira, wydał wojnę nakrętkom, coraz częściej zamykającym butelki win i wypierającym produkt powyższej firmy.
Nawiązuje do tego artykułu jedynie ze względu na, zawarty w nim cały pakiet informacji nieścisłych i niemerytorycznych. Czytając ten tekst odniosłem wrażenie, iż jest on kalką z jakiegoś prospektu reklamowego Amorim Corticeira, a sam autor (Maciej Stasiński) nigdy tak naprawdę nie miał kontaktu z prawdziwym korkiem.
Owszem, fakt, nakrętka wypiera korek i jest to chyba jedyna nieprzeinaczona informacja z tego tekstu. W związku z tym, iż całkiem niedawno stosunkowo wyczerpująco poruszyłem temat pokrewny, odniosę się jedynie do fragmentu wiążącego nakrętki z tanimi winami.
Autor stwierdza, że większość win tanich w Nowym Świecie jest zamykana przy użyciu korków syntetycznych, nakrętek i kapsli. Bardzo proste skojarzenie tanie wina - świętokradzkie zamknięcia, stwarza wrażenie, iż alternatywa dla korków jest drogą błędną i nierozsądną. Przesłanie jest proste: wino powinno być zamykane jedynie korkiem naturalnym.
Co jednak z producentami australijskimi tworzącymi wybitne i często nietanie wina (czytaj powyżej 50Euro za butelkę), które zamykane są przy użyciu nakrętek? Jak odnieść się do cen korków, które, gdyby używać ich do zamykania wszystkich win, bez względu na cenę, podniosłyby ceny win stołowych w krajach winiarski niekiedy dwukrotnie? Czemu nie pojawia się informacja, iż tanie korki, "trzeciego lub czwartego rzutu", są tak niskiej jakości, że, częstokroć, uniemożliwiają normalne otwarcie butelki wina, a sam trunek nader często bywa zoksydowany lub "nieświeży"?
Naprawdę szkoda, że tak poczytne pismo wpuszcza na swoje łamy takie głupoty i wydatnie przyczynia się do jeszcze głębszego pogorszenia stanu wiedzy Polaków o winach. Reagujmy na banialuki dotyczące win wypisywane w prasie, aby kiedyś nie powracały do nas w zwielokrotnionej formie, przyprawiając o ból głowy i frustrację.
Bitwa o wyższość portugalskiego korka nad kapslem - Gazeta Wyborcza
I ładne zdjęcie
Fot. ARMANDO FRANCA ASSOCIATED PRESS za Gazeta.pl

poniedziałek, 4 maja 2009

Moda, moda, moda

Coś o modzie, która pojawiła się jakiś czas temu w świecie wina i zyskuje coraz szersze rzesze wyznawców: wina organiczne. Ja ciągle podchodzę do tej mody z mieszanymi uczuciami. Co tak wyjątkowego kryje się pod nazwą organiczne, iż może czynić wina lepszymi, smaczniejszymi i w ogóle doskonalszymi od win produkowanych według obowiązujących obecnie standardów.
Moje doświadczenia z winami mającymi w nazwie "organiczy", wskazują raczej, iż są to wina słabsze od swoich odpowiedników z tradycyjnych winnic, a przeważnie bywają gorsze od sowich odpowiedników pochodzących z tych samych winnic co twory naturalne. Zresztą, co tak nienaturalnego, sztucznego i chemicznie odrażającego jest w kanonach produkcji win, że należy je zmieniać, że " zmuszeni" jesteśmy wracać do "korzeni"? A może chodzi jedynie o modę na produkty organiczne...
ZobaczWięcej z kategoriiPowiązane wideoKomentarzeZapiszUdostępnijWyślijUlubione
ZobaczWięcej z kategoriiPowiązane wideoKomentarzeZapiszUdostępnijWyślijUlubione

sobota, 25 kwietnia 2009

Mate Albatro 2006













Mate
Albatro 2006
(fot. www.matewine.com)


Pisząc o tym winie, nie sposób nie wspomnieć o właścicielu winnicy, Ferencu Mate. Urodził się w 1945 w Węgierskiej Transylwanii, w Polsce zwanej Siedmiogrodem. W 1956 w czasie powstaniawyjechał razem z matką do Kanady, a następnie przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. W dorosłym życiu zasłynął jako jeden z najbardziej znanych pisarzy pochodzenia węgierskiego, autor wielu bestselerów, głównie poświęconych statkom i podróżom morskim, którym to poświecił większą część swojego życia. Z winami związał się, kupując zaniedbaną i zrujnowaną winnicę w Toskanii, którą, wraz ze swoją żoną, postanowił odnowić i przywrócić do dawnej świetności. Historię swoich zmagań opisał w książce "Winnica w Toskanii" (ang. The Hills of Tuscany), będącej tak naprawdę dziennikiem opisującym ile determinacji, czasu i pracy należy poświęcić tworzeniu wina...
Rozpisałem się, a miało być o winie.
W pierwszym kontakcie wszystkie wina Mate intrygują wyglądem etykiety. Zastanawiałem się czy feria barw znajdujących się na etykiecie, znajdzie jakiekolwiek odzwierciedlenie w smaku tego wina. Przeważnie podchodzę z rezerwą do wzorzystych etykiet, gdyż często, mają one na celu skłonienie do zakupu w sytuacji, gdy wino znajdujące się pod tą etykietą ma niewiele do zaoferowania. Tu jednak mój niepokój był niepotrzebny...
Albatro jest zdecydowanie młodym, ale pełnym aromatu i zmysłowym, cuvee Sangiovese i Merlota. Barwa jak na młode wino przystało, bordowo-rubinowa, bardzo esencjonalna, dzięki czemu wino w kieliszku przyciąga wzrok i cieszy swym widokiem.
W nosie wyraźnie zaznacza się dojrzała wiśnia, a towarzyszą jej czereśnia, pieprz oraz czerwona porzeczka. Kompozycja miła i radośnie łechcąca nerwy zapachowe. Zdaje się miłym wstępem do tego co objawia się po skosztowaniu tego trunku.
W pierwszym momencie podniebienie me napotkało dojrzałe wiśnie i świeże truskawki, ale tylko po to by po chwili móc smakować w dębie, "brudnych", ziemistych truskawkach, zwietrzałym pieprzu i porzeczkach. Każdy ze smaków objawiał się spokojnie i nienachalnie. Taniny zaznaczają się wyraźnie, jednakowoż są one szlachetne i dobrze zharmonizowane.
Mate Albatro jest winem młodym, mającym znaczny potencjał leżakowania, nie zmienia to jednak faktu, iż już teraz jest winem pełnym wyrazu, dobrze zbudowanym i dającym dużo radości osobie, która je pije. Ferenc Mate udowadnia tym winem, iż czas, pragnienie wiedzy, ciężka praca i pasja, to niezbędne tworzywa najwyższej jakości win...

Szczegóły:
Nazwa: Mate Albatro 2006 IGT Toscana
Producent: Mate Wines - Montalcino
Kraj, Region: Włochy, Toskania, Montalcino
Szczep: 45% Sangiovese, 45% Merlot, 10% Cabernet Sauvignon
Rodzaj: czerwone wytrawne
Beczka: tak, jednak Włosi dosyć często nie podają jak długo i tak jest w tym wypadku
Polecam do: solo, dziczyzna, ciężkie potrawy z mięsiw czerwonych wszelkiej maści
Nagrody: Wine & Spirits - 91 pkt.
Wine Spectator - 88 pkt.

Ocena: 90/100

piątek, 17 kwietnia 2009

Paskudy!

Dzisiaj będzie bez wdawania się w szczegóły, bez rozwodzneia się o bukiecie i smaku, wreszcie bez dłuższych dywagacji. Nie wiem nawet czy wina które dzisiaj opiszę zasługują na jakiekolwiek wzmianki słowne lub wizualne, ale cóż spróbuję.

1. Fasto - Primitivo del Salento 2005; czerwone wytrawne; IGT; Włochy,Apulia
Potworny nieznośny bukiet w którym dominuje przejrzały, gnijący kwiat bzu. W oddali majaczy otumaniona tym wiśnia. W smaku wiśnia i ponownie... bez. Lekka tanina. Wino chude, źle zbudowane z krótkim finiszem. Albo było zepsute.
Ocena 45/100

2. Chà
telante - Merlot 2005; vin de pays; czerwone półwytrawne; Francja; region nieznany
W nosie majaczyły owoce leśne, a bukiet kojarzy się z winami półsłodkimi z Mołdawii. Bukiet raczej prosty z lekko wyczuwalnym alkoholem. W ustach lekko słodkie, na palecie niedojrzałe winogrona i lekka malina. Finisz krótki, lekko taniczny. Właściwie wino banalne, proste i nie sprawiające wrażenia paskudnego, ale w związku z tym, iż towarzyszyło Fasto, dostało rykoszetem i znalazło się w tym poście.
Ocena 63/100

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Bajoz Crianza 1999

Bajoz Crainza 1999 (fot. vinners.pl)

Przymierzając się do tego wina pełen byłem sprzecznych odczuć. Z jednej strony nosiłem w sobie wspomnienie jego młodszego (i tańszego) brata, Bajoz Joven 2002, który okazał się być winem świetnym, rzecz jasna w swojej kategorii cenowej, oraz starszego brata, Bajoz Reserva 1998, który okazał się znowuż niegodnym swojej wysokiej i mocno selektywnej ceny.
Starając się zachować czysty umysł i spokojne serce, uciekając od generalizowania i wystawiania przedwczesnych sądów, zebrałem się w sobie i uchwyciłem w mej lewicy szyjkę butelki w której znajdowało się 750 ml Bajoz'a Crianza rocznik 1999. Prawica moja dzierżyła natomiast trybuszon (czyt. korkociąg), którego
ostrze szybko i pewnie zdjęło folię, a następnie ustępując miejsca śrubie, pozwoliło jej naruszyć strukturę korka i w efekcie doprowadzić do usunięcia tej przeszkody z szyjki butelki. Korek okazał się stuprocentowym wytworem dębu korkowego, przetworzonym minimalnie (przybrał jedynie formę cylindryczną) i delikatnie przyozdobionym nazwą producenta trunku.
Po sprawdzeniu korka, powoli i spokojnie przystąpiłem do kolejnego etapu, czyli nalania nieznacznej ilości wina do kieliszka. I w tym momencie doznałem szoku...
Bajoz natychmiast zaatakował mój nos wyraźnym, jaskrawym i przepięknym bukietem. Spróbowałem jednak opanować się i resztką sił skupiłem swoją uwagę na wyglądzie wina. Jest delikatnie mętne, jakby zabrudzone. Ze względu na wiek w barwie przebijają się mocne akcenty koloru brązowego, na krawędziach wino jest brązowo-pomarańczowe, co w wypadku mojej osoby automatycznie wzbudza ufność i skłania do rozmyślań nad
umiejętnością kompozycji win, które potrafią szlachetnie i pięknie dojrzewać w butelkach. Wygląd nie powala, ale też nie zniechęca. Mnie delikatnie intryguje, wymusza pytanie o charakter tego wina.
Po krótkiej refleksji poświęconej wdziękom wizualnym, zmuszony przez ciągle unoszący się w powietrzu piękny aromat, przystąpiłem do degustacji właściwej. Swoim zwyczajem od razu spróbowałem Bajoz'a (pozwala mi to na wypłukanie zbędnych i w tym momencie szkodliwych pozostałości innych aromatów) i zatraciłem się w jego bukiecie. Przez kilka dobrych chwil byłem zupełnie wyłączony z rzeczywistości, skupiałem się jedynie na aromatach, na ferii zapachów. W tym momencie wąchałem dojrzałe wiśnie i czernice, otulone ciepłym i dostojnym puchem waniliowym i zanurzone w kwiecistej polewie. Bajka, po prostu bajka.
Lekko oszołomiony spróbowałem Bajoz'a po raz kolejny i odkryłem, że smakuje niemal równie dobrze, jak pachnie. W
ustach uwalniają się aromaty beczki, wiśni, leśnych owoców, pojawia się niuans czekoladowy, a w oddali skrywa się słoneczny i radosny (i tu niespodzianka) ananas. W tym momencie w obliczu cudownych zapachów i smaków, które zarówno otaczały mnie, jak i wypełniały moje nozdrza i usta, przywołując cudowne i zagadkowe skojarzenia, zmuszony byłem skapitulować i uznać, iż jest to zdecydowanie "moje wino". Wydaje mi się jednak, że może być ono winem każdego, kto wykazuje choć odrobinę dobrej woli, nie boi się próbować nowych rzeczy i przede wszystkim darzy szacunkiem to co pije i nie jest mu obojętne co pije. Tak naprawdę jest to wino dla każdego.
Zapamiętam tą dumną nazwę:
Bajoz Crianza 1999.

Kilka szczegółów technicznych:
Nazwa: Bajoz Crianza 1999
Producent: Bodega Viña Bajoz

Kraj, Region: Hiszpania, Toro

Szczep: Tinta de Toro (Tempranillo)
Rodzaj
: czerwone wytrawne
Beczka: 6 miesięcy w beczkach z dębu amerykańskiego
Polecam do: lekko przyrządzone czerwone mięsa, białe mięsa, sery pleśniowe, solo
Nagrody: wiele, oj wiele
Ocena: 90/100


Winobranie w Bodega Viña Bajoz.
(fot. www.vinabajoz.com)
Beczki pełne szczęścia.
(fot. www.vinabajoz.com)

niedziela, 12 kwietnia 2009

A jutro pierwsza opowieść o winie i od razu wyśmienitym. Jego nazwa brzmi dumnie i wielka żałość ogarnia me serce na myśl o tym, iż może go zabraknąć...
Bajoz Crianza 1999

Wielkanoc

,Siedzę przed komputerem i grzebie w opcjach bloga. Dlaczego? Jak prawie każdy człowiek posiadam zmysł estetyczny, który wymusza na mnie pewne działania, niekiedy niezbyt racjonalne, ale zdecydowanie poprawiające moje samopoczucie i samoocenę.
Zastanawiam się od czego zacząć i szczerze przyznać muszę, iż nie mam pojęcia. To straszne, ale nie wiem jaką formę, kształt mają przyjąć moje wypociny oraz jaką i w jaki sposób uporządkowaną treść zawierać mają. Jak rozwiążę ten niecierpiący zwłoki problem, zamieszczę kolejny post, który, mam nadzieję, będzie wstępem do długiej i ekscytującej przygody.
A ku pokrzepieniu serc...



Jedna z najlepszych znanych mi winnic, oferująca wprost cudowny stosunek ceny do jakości.

  © Blogger templates ProBlogger Template by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP