poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Bajoz Crianza 1999

Bajoz Crainza 1999 (fot. vinners.pl)

Przymierzając się do tego wina pełen byłem sprzecznych odczuć. Z jednej strony nosiłem w sobie wspomnienie jego młodszego (i tańszego) brata, Bajoz Joven 2002, który okazał się być winem świetnym, rzecz jasna w swojej kategorii cenowej, oraz starszego brata, Bajoz Reserva 1998, który okazał się znowuż niegodnym swojej wysokiej i mocno selektywnej ceny.
Starając się zachować czysty umysł i spokojne serce, uciekając od generalizowania i wystawiania przedwczesnych sądów, zebrałem się w sobie i uchwyciłem w mej lewicy szyjkę butelki w której znajdowało się 750 ml Bajoz'a Crianza rocznik 1999. Prawica moja dzierżyła natomiast trybuszon (czyt. korkociąg), którego
ostrze szybko i pewnie zdjęło folię, a następnie ustępując miejsca śrubie, pozwoliło jej naruszyć strukturę korka i w efekcie doprowadzić do usunięcia tej przeszkody z szyjki butelki. Korek okazał się stuprocentowym wytworem dębu korkowego, przetworzonym minimalnie (przybrał jedynie formę cylindryczną) i delikatnie przyozdobionym nazwą producenta trunku.
Po sprawdzeniu korka, powoli i spokojnie przystąpiłem do kolejnego etapu, czyli nalania nieznacznej ilości wina do kieliszka. I w tym momencie doznałem szoku...
Bajoz natychmiast zaatakował mój nos wyraźnym, jaskrawym i przepięknym bukietem. Spróbowałem jednak opanować się i resztką sił skupiłem swoją uwagę na wyglądzie wina. Jest delikatnie mętne, jakby zabrudzone. Ze względu na wiek w barwie przebijają się mocne akcenty koloru brązowego, na krawędziach wino jest brązowo-pomarańczowe, co w wypadku mojej osoby automatycznie wzbudza ufność i skłania do rozmyślań nad
umiejętnością kompozycji win, które potrafią szlachetnie i pięknie dojrzewać w butelkach. Wygląd nie powala, ale też nie zniechęca. Mnie delikatnie intryguje, wymusza pytanie o charakter tego wina.
Po krótkiej refleksji poświęconej wdziękom wizualnym, zmuszony przez ciągle unoszący się w powietrzu piękny aromat, przystąpiłem do degustacji właściwej. Swoim zwyczajem od razu spróbowałem Bajoz'a (pozwala mi to na wypłukanie zbędnych i w tym momencie szkodliwych pozostałości innych aromatów) i zatraciłem się w jego bukiecie. Przez kilka dobrych chwil byłem zupełnie wyłączony z rzeczywistości, skupiałem się jedynie na aromatach, na ferii zapachów. W tym momencie wąchałem dojrzałe wiśnie i czernice, otulone ciepłym i dostojnym puchem waniliowym i zanurzone w kwiecistej polewie. Bajka, po prostu bajka.
Lekko oszołomiony spróbowałem Bajoz'a po raz kolejny i odkryłem, że smakuje niemal równie dobrze, jak pachnie. W
ustach uwalniają się aromaty beczki, wiśni, leśnych owoców, pojawia się niuans czekoladowy, a w oddali skrywa się słoneczny i radosny (i tu niespodzianka) ananas. W tym momencie w obliczu cudownych zapachów i smaków, które zarówno otaczały mnie, jak i wypełniały moje nozdrza i usta, przywołując cudowne i zagadkowe skojarzenia, zmuszony byłem skapitulować i uznać, iż jest to zdecydowanie "moje wino". Wydaje mi się jednak, że może być ono winem każdego, kto wykazuje choć odrobinę dobrej woli, nie boi się próbować nowych rzeczy i przede wszystkim darzy szacunkiem to co pije i nie jest mu obojętne co pije. Tak naprawdę jest to wino dla każdego.
Zapamiętam tą dumną nazwę:
Bajoz Crianza 1999.

Kilka szczegółów technicznych:
Nazwa: Bajoz Crianza 1999
Producent: Bodega Viña Bajoz

Kraj, Region: Hiszpania, Toro

Szczep: Tinta de Toro (Tempranillo)
Rodzaj
: czerwone wytrawne
Beczka: 6 miesięcy w beczkach z dębu amerykańskiego
Polecam do: lekko przyrządzone czerwone mięsa, białe mięsa, sery pleśniowe, solo
Nagrody: wiele, oj wiele
Ocena: 90/100


Winobranie w Bodega Viña Bajoz.
(fot. www.vinabajoz.com)
Beczki pełne szczęścia.
(fot. www.vinabajoz.com)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

  © Blogger templates ProBlogger Template by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP