Ostatnimi czasy, popadając w odurzenie przy pomocy cocktailu Vodka Martini Extra Dry, odkryłem, iż większość (niestety) barmanów w mieście w którym na ten czas bytuję - czyli w Grodzie Kraka - nie rozumie lub po prostu nie wie, jak dozować alkohole aromatyzujące (jak np. vermoth'y) w cocktailach w zależności od oczekiwań klienta, względem wytrawności trunku.
W momencie kiedy zamawiam cocktail Extra Dry, słyszę zazwyczaj pytanie: "Czyli chcesz setkę vermouth'u i czterdziestkę wódki?". I klops! Niestety zmuszony jestem wtedy podawać kompletną recepturę dla ekstremalnie prostego drinka, co niestety wiąże się również z pogorszeniem nastrojów, zarówno mojego, jak i barmana/barmanki.
A rzecz jest wręcz banalnie prosta. Im wytrawniejszy cocktail, tym mniej należy użyć dodatków aromatyzujących, co w przypadku płynów Extra Dry może wiązać się nawet z pominięciem owych substancji. Natomiast jeśli mowa o wersjach Sweet, to, rzecz jasna, zmieniamy alkohol aromatyzujący na słodki i im więcej tegoż dodatku, tym określenie dla produktu finalnego staję się słodsze.
Tyle i aż tyle.
Życzę smacznego i kolorowego spożycia.
Najlepsze w 2015
-
Jeszcze nigdy wybór najlepszych traków z całego roku nie przyszedł mi tak
łatwo. Kilka dni temu opublikowałem minimiks, w formie nawiązu...
9 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz