Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to i owo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to i owo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 maja 2010

Absencja

Wszyscy czytający i jedynie rzucający swe spojrzenia na Nasze stronice!
Przepraszamy za brak kolejnych postów, jednak jesteśmy w trakcie intensywnych prac nad nowymi menu (a jest ich, aż trzy) i trudno nam wygospodarować czas na kolejne posty. Niemniej jednak zobowiązujemy się, iż jak tylko prace dobiegną końca, kontynuować będziemy Naszą przygodę z miksologią. Dziękujemy za cierpliwość. Pozdrowienia

czwartek, 22 kwietnia 2010

Wieści z miasta: Moment - resto bar & music

Nie jest to początek nowego cyklu, jak i nie planuję dat kolejnych wpisów na temat krakowskich lokali. Z racji związania z base music club i naturalnymi problemami z obiektywizmem w kwestii innych lokali, starał się będę unikać podejmowania podobnych tematów. Po prostu, miłe Czytelniczki i szanowni Czytelnicy, nadarzyła się okazja, aby wspomnieć o miłym memu sercu wydarzeniu. Zostałem, bowiem, pozytywnie zaskoczony.
Nigdy nie byłem fanem lokalu zwanego dawniej Moment Cafe, a w jego podwoje wkroczyłem ledwie kilka razy. Moja niedawna wizyta w "Nowym Momencie" spowodowana była raczej ciekawością, chęcią zobaczenia "co też tam się wydarzyło po remoncie" i osobą pewnego barmana, który zachęcał mnie do wizyty słowami: "będziemy działać, spróbujemy coś zrobić...". Mimo tych zachęt podchodziłem do tejże wizyty raczej spokojnie i z mocno ambiwalentnym stosunkiem do tego co może mnie tam zastać. I tu pojawiło się zaskoczenie.
Nie będę rozpisywał się nad wystrojem, gdyż nie czuję się uprawniony, muszę jednak nadmienić, iż po remoncie zrobiło się w Momencie całkiem przytulnie. Odrzucenie stylistyki obecnej w śp. Buena Vista i zastąpienie jej ciepłymi kolorami, lekko zakręconą stylistyką oraz odwołaniami do lat 70. wyszły temu miejscu zdecydowanie na dobre. I tyle o wnętrzu.
Coś co zaskoczyło mnie zdecydowanie bardziej, to nowe menu cocktail'owe. Ładnie opakowane, przejrzyste i co najważniejsze - ciekawe. Można w nim zauważyć chęć eksperymentowania i tworzenia nowych smaków. Owszem, pojawiają się w nim standardy, które można znaleźć w każdym innym lokalu, pojawiają się jednak również, kompozycje własne, które uciekają delikatnie krakowskim wyobrażeniom na temat dobrego cocktail'u. A nadmienić warto, iż wcale nie są złe. Wręcz przeciwnie, niektóre są bardzo miłe podniebieniu. Aby nie rozpisywać się za nadto i nie zanudzać Was, drogie Czytelniczki i wytrwali Czytelnicy, przytoczę nazwy dwóch drinków, obecnych w owej karcie i towarzyszące im opisy, aby spróbować uzmysłowić Wam, cóż mnie tak zainteresowało:
London Scramble - Bramble na tequili, jesteśmy pewnie, że pochłoniesz tę wersję;
Maestro - Truskawki i balsamico, to wspaniałe połączenie - serwowane z sokiem pomarańczowym, wódką i syropem klonowym;
Tak drodzy państwo, to cocktail'e i to całkiem smaczne cocktail'e. Dla takiego Maestro już warto się wybrać i przynajmniej raz spróbować zobaczyć, czym w Momencie pragną Nas uwieść. Nie mogę, nie napisać tego słowa - Polecam!

Moment - resto bar & music
ul. Józefa 26, Kraków, Kazimierz
www.momentcafe.pl
Moment @ Facebook

P.S. Mają świetną kawę...

czwartek, 25 marca 2010

Rzecz o wytrawności

Ostatnimi czasy, popadając w odurzenie przy pomocy cocktailu Vodka Martini Extra Dry, odkryłem, iż większość (niestety) barmanów w mieście w którym na ten czas bytuję - czyli w Grodzie Kraka - nie rozumie lub po prostu nie wie, jak dozować alkohole aromatyzujące (jak np. vermoth'y) w cocktailach w zależności od oczekiwań klienta, względem wytrawności trunku.
W momencie kiedy zamawiam cocktail Extra Dry, słyszę zazwyczaj pytanie: "Czyli chcesz setkę vermouth'u i czterdziestkę wódki?". I klops! Niestety zmuszony jestem wtedy podawać kompletną recepturę dla ekstremalnie prostego drinka, co niestety wiąże się również z pogorszeniem nastrojów, zarówno mojego, jak i barmana/barmanki.
A rzecz jest wręcz banalnie prosta. Im wytrawniejszy cocktail, tym mniej należy użyć dodatków aromatyzujących, co w przypadku płynów Extra Dry może wiązać się nawet z pominięciem owych substancji. Natomiast jeśli mowa o wersjach Sweet, to, rzecz jasna, zmieniamy alkohol aromatyzujący na słodki i im więcej tegoż dodatku, tym określenie dla produktu finalnego staję się słodsze.
Tyle i aż tyle.
Życzę smacznego i kolorowego spożycia.

wtorek, 23 lutego 2010

Najdroższe

My, maluczcy pijamy wina i inne alkohole, których ceny przeważnie zamykają się w 100 złotych. Owszem od czasu do czasu pozwolić możemy sobie na większy wydatek, wybryk małego dziecka, które widząc zabawkę marzeń zrobi wszystko, aby ją zdobyć. Inne nasze dobra, służące naszej wygodzie i realizujące podstawowe potrzeby egzystencjalne, zdają nam się często drogimi, aczkolwiek uzasadnionymi zakupami. Jątrzy nas jednak, od czasu do czasu potrzeba sprawdzenia, co słychać u tych bogatszych, którzy za zegarek płacą tyle, ile my zapłaciliśmy za samochód i mieszkanie. Zobaczmy więc... Przed przeczytaniem dalszej części, skontaktuj się za swoim lekarzem lub psychologiem i upewnij się, że nie jesteś przesadnie wyczulony na kwestie głodu, biedy i innych problemów dzisiejszego świata.

W 1985 roku w domu aukcyjnym Christie sprzedano butelkę Chateau Lafite 1787 za niebagatelną kwotę 160000$. Uwzględniając inflację i spadek wartości dolara w ostatnim czasie, kwota ta nie zdaje się, aż "tak szokować", jednak 25 lat temu był to naprawdę duży pakiet gotówki. Butelka ta znajdowała się podobno w piwniczce Tomasa Jeffersona, Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie da się ukryć, iż inicjały "Th.J" znajdujące się na butelce, miały niebagatelny wpływ na jej cenę. Pamiętajmy również, że najprawdopodobniej nigdy nie zostanie otwarta. Jest swego rodzaju arcydziełem, pracą wybitnego artysty, którego miejsce jest w klimatyzowanej gablocie, a nie w gardeł koneserów.
Wśród innych "drogich" zakupów pojawiają się również
Chateau Mouton-Rothschild Jeroboam 1945, sprzedany w tym samym domu aukcyjnym w 1997 za 114614$ z rocznika uważanego za jeden z najlepszych w historii oraz Heidsieck Shipwrecked 1907 dostępny w Ritz-Carlton Hotel w Moskwie za 275000 dolarów amerykańskich za butelkę (jest reklamowany jako najdroższe wino świata; posiadają jedynie 200 butelek).

A jak wyglądają inne alkohole?
- Cognac -
Henri IV Dudognon Heritage - około 2 milionów dolarów amerykańskich za butelkę. Limitowana seria w butelce zdobionekj złotem i diamentami. Spieszcie się! Ciągle jest dostępny.
- whisky, whiskey -
25 Year Old Pure Pot Still Whiskey z Nun’s Island Distillery - cena ok. 143000$. Jeśli ktoś ma ochotę, to jest do wzięcia na whiskeyandwines.com. Jak ktoś ją kupi, to proszę o kontakt. Chętnie skosztuję :-)
- swojska wódka - Diva Vodka - jest do wzięcia już za 70$, ale cena maksymalna to, w zależności od zdobień i dodatków na butelce, ok milion dolarów amerykańskich.

I na koniec chciałem wszystkim życzyć, aby kiedyś było nas stać na choćby na jeden z tych trunków. Nawet jeśli mielibyśmy zrobić na niego zrzutkę.




  © Blogger templates ProBlogger Template by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP